Wielka noc, Wielkie Dzieło, Wielkie Owocowanie

Kiedy wydaje się, że sytuacja jest już beznadziejna, że nie ma cienia nadziei, by stworzyć coś z gruzu… by powstało coś z niczego pojawia się jedno słowo… jedno przesłanie – odkupienie!

Jak często na swej drodze życia spotykamy herosów, którzy walczą, zaciskają zęby by relacje ocieplić, by było dobrze…  biorą kolejne baty, powstrzymują łzy, często wyładowują się sami na sobie… by posklejać to co jest rozwalone? A może i Ty należysz do tej grupy siłaczy w walce o odkupienie?
Jak często wydaje nam się, że wspólnota nie ma jedności… że są ludzie, od roboty i od wyglądania… od pomyj i od zbierania pochwał?
Jak często brak nam dialogu? Rozmowa nie jest zawsze dialogiem!
Jak często walczymy nie o dobro relacji, wspólnoty… ale o własną chwałę? Czy jest to prawidłowe? Chyba nie… Moim zdaniem nie… i mimo, iż sama wylałam nie jedną łze w ostatnim czasie.. bo czułam się w wspólnocie… człowiekiem zastępczym, który jest od roboty, a prawo głosu ma tylko wtedy kiedy nie ma nikogo.. to i tak wiem, że czasem mój egoizm przemawiał, bo nie powiedziałam o tym wprost… tylko tliłam to w sobie… tłumacząc, że działamy na Chwałę Najwyższego Pana, nie chcąc robić kwasu… nie chcąc by śmierdziało.
Właśnie Chrystus, Zmartwychwstał… pokonał to co Śmierć… przetrwał trudy… na logike człowieka, Jezus był w beznadziejnej sytuacji. Jednak nie szukał wymówek… a to jest jedna z najczęstszych trucizn potajemnie podawanych w owocowaniu i zawiązywaniu wspólnoty… jedności, relacji.
Daj mi usłyszeć Twój głos Panie…  Pozwól mi zaufać i oddać się Tobie.
Tak często bawimy się w małostkowość, wracając do przeszłości.. obracając się, nie skupiając się na tym co się dzieje tu i teraz.
Jak często przez takie myślenie nie dajemy sobie i innym szansy do szczęścia?
Szczęście to ulotna chwila, jednak jednocześnie jest fundamentem naszego wzrastania w wierze, miłości, budowy społeczeństwa, Kościoła…
Rozwalamy siebie, bo nie cieszymy się że się obudziliśmy… ale za to dobijamy się każdego dnia błędami, które się wydarzyły… na które nie mamy już wpływu.
Zapominając jednocześnie, że w tych złych wydarzeniach… możemy zaowocować wielki dobrem. Nie wyciągamy wniosków, nie oczekujemy nauki… nie patrzymy, że w słabości jest nasze umocnienie… tylko stoimy w martwym punkcie. Umieramy.
Nie żyjemy… jesteśmy martwi, żyjąc od zadania do zadania.. nie ciesząc się drobnostkami, uśmiechem… obecnością.. dążymy do perfekcjonizmu i idealności, która nie istnieje… Bo cały czas podnosimy sobie poprzeczkę… bo nigdy człowiek w swej całej nauce.. nawet w połowie nie pojmie świata… Nie da się na ludzki rozum, przekminić Boga.. Nie da.
Ale wiem jedno… Bóg pragnie szczęścia swych ukochanych, najdzielniejszych dzieci… i on nie zsyła na nas zła… on nie zsyła na nas chorób.. wrogów…
Wróg… może okazać się Twoim najlepszym przyjacielem.
Choroba powodem rozwoju i odwagi w dążeniu do szczęścia, w docenieniu chwili.
Rodzic, którego nazywasz potworem… dał Ci życie.
Zazwyczaj jak w naszym życiu jest źle, dzieją się tragedie… nie myślimy o jutrze, ale o wczoraj.. że nie zdążyliśmy się pożegnać ze zmarłym, że gdybyśmy zwolnili stłuczki by nie było, że gdybyśmy powiedzieli komuś „fajnie, że jesteś”, może nie popełnił by samobójstwa… Katujemy siebie.. ale my świata nie zbawimy,
Chrystus nas zbawia!
Ciebie i mnie.. i Twojego wroga..
Czas na nowy rozdział.. czas zamknąć się na przeszłość a otworzyć na cudowną teraźniejszość.
Żyjesz.
Jesteś dowodem na Istnienie Boga.
Jesteś cudownym stworzeniem Ojca Niebieskiego!
Dla Ciebie On pokonuje Śmierć, byś Ty mógł żyć!
Nasze ziemskie życie, jest początkiem..  startem do Życia Wiecznego!
Tą nagrodę mamy zagwarantowaną za sam udział w zawodach życia.
Bo tu nie liczy się wynik… liczy się fakt uczestnictwa…
Nikt za nas życia nie przeżyje.
Nikt za nas nie będzie się cieszyć naszym szczęściem.
Fakt nie można być niepoprawnym optymistą, jednak musimy pamiętać.. że wszystko – WSZYSTKO daje owoce.
Roślina obumiera… by wydać kwiat.
Chrystus przyjął baty, krzyż – byś Ty Żył Wiecznie.
Często nasze relacje na ziemi są trudne… ciężkie, kosztują nas wiele łez…
Mówimy… panuje międzyludzka wojna więc nie ma winnych- wszyscy usprawiedliwiają się swoimi problemami, tłumacząc – Ja jestem niewinnym człowiekiem. Często tylko wymagamy, oczekujemy, staramy się czerpać profity, patrzymy, który nasz znajomy jest najbardziej korzystny w danym momencie…
czasem chcemy by nad nami się tylko użalano… a czasem.. chcemy być tylko herosami i uwalniać z uciśnienia innych .Ale.. nie można być jednobarwnym.
Każdy ma gorszy czas,  swoją historie, swoje łzy, radości, tradycje… fobie, hobby..
Kiedy już jest dobrze, po wielu trudach nagle jest rozczarowanie… pojawia się rozłąka.. nawet jeśli skleiliśmy najbardziej posypaną relacje… nagle przychodzi śmierć, jest nuda, są nowi znajomi… jest wiele różnych czynników…
I jest śmierć.
By prawdziwa przyjaźń była.. musi relacja obumrzeć.
Musi.
Chrystus musiał umrzeć by pokonać szatana.
Ty musisz pokonać trudność… by cieszyć się z triumfu.
Musimy iść dalej… by dojść do celu.
Nie możemy tkwić.
Chrystus wielu uleczył, nakarmił, nawrócił… jednak oni w końcu pomarli, znów zgłodnieli… znaleźli lepszego boga…
Jednak mimo to idzie na Śmierć.
Walczy
Zmartwychwstaje!
I znów po trzech dniach.. pojawi się pąk… On Żyje!
Pojawia się znów.
Jednak nie został na ziemi na zawsze…
Wniebowstąpił.
To Wniebowstąpienie jest najbardziej zapominanym owocem…
On zasiadł po Prawicy!
On Jest Przy Ojcu dla Nas.
Wszystko na ziemi ma swój sens i koniec.
Nawet najbardziej patowa sytuacja…
Nawet najpiękniejsza suknia kiedyś się zużyje.
Zaufaj i idź dalej.
Nie tkwij w oczekiwaniu…
Szukaj owoców…
One są tak dorodne, że żaden spichlerz na świecie, ani wszystkie razem wzięte nie pomieszczą Darów jakie otrzymujesz w swym Życiu.
Jesteś ObDARowany!
Jesteś wspaniały!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.