Czy jestem kartonem?

Człowiek to zlepek błota, popiołu, śliny…  Człowiek to zlepek tkanek, nerwów, komórek.

Człowiek to zlepek uczuć, emocji, przeżyć.
Człowiek to zlepek sytuacji, ran, spotkanych ludzi.
Człowiek to zlepek nauki, talentu, prób i błędów.
Człowiek?
Istota ponoć rozumna, chodząca, oddychająca….  człowiek jako jedyny sam może siebie zabić… czlowiek jako jedyny moze sam siebie i innych powoli i powoli wykańczać.
Czym jest karton?
Materiał łatwopalny, używany do rozpałki, rozpusza go woda, brudzi go ziemia… pewnie jakoś tam chemicznie sie da że sie rozkłada 5 m pod powierzchnią….
Dlaczego tak często traktujemy ludzi jak kartony….  jako ładne pudełko… jako idealny pomocnik, jako coś do chowania, rozwiązywania prowizorycznego…
A potem tak łatwo idziemy w wyrzucenie tego go śmieci?
No tak moda na eco…. jeden czlowiek w te czy we fte… nic sie ziemi nie stanie. Jestesmy biodegradowalni.
Jak czesto innym czlowiekiem rozpalamy afery… zasłaniamy sie nim… wykorzystujemy… jestesmy… hmmm… zasłaniamy nim dziury…  robimy prowizorke… !?
Kiedy wybieramy kartonowość swoją i innych… tak na serio to jestesmy tylko na chwile szczesliwi… tylko na moment.
Przychodzi ogień, woda… nie ma nic… nie ma przyjaźni… nikt nam nie pomoże… nie ma śladu. Problem rozwiazany w najbardziej drastyczny sposób ale zawsze…
Ale przychodzi taki czas, że nie chcemy by było że tylko dobrze wygladamy, chcemy tylko obecnosci… słowa… czasem ciszy i glebokiego spojrzenia w oczy….
Nie chcemy kartonu…
Chcemy człowieka!
Jego Duszy!
Jego!
Nie pieknych wystaw. Nie zalepiaczy…
Czasem jednak ludzie sprawiają że stajemy sie kartonowi… zamykamy sie… działamy z zimnym sercem…
Pozwalamy gnieść sie swoim problemom…
Tak samo z naszymi relacjami i traktowaniem innych.
Czy traktujemy innych jak kartony?
Czy ja staje sie kartonem?
Czy chce sie zbiodegradować bo jesyem zgnieciony, pobrudzony?
Wyjścia są dwa. Tak – Nie.
Często mówimy dlaczego Bóg pozwolił bym miała tyle problemów… dotknął chorobą, takim czy innym zdarzeniem.
Dlaczego nakłada nam taki krzyż…
A to my sami dokładamy se ciężary, dobijamy się… On nie chce byśmy sie silowali… On chce od nas to przejąć…
Jednak kartonowość naszej wiary sprawia że bawimy sie w herosów… inyeligentnych egoistów…  myślimy i kombinujemy jak to najłatwiej z tego wybrnąć… jakby zrobić jakiś unik… a co wychodzi?
No właśnie.
Niby karton jest eco…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.