Jedność. – Ujednolicenie, pojednanie, czy może kochanie?

Kiedy najczęściej słyszymy „Jesteśmy z Tobą”, „Jesteś wspaniała/y”, „Gramy do jednej bramki” „Chcemy Ciebie”…. ?

Kiedy ktoś coś od nas chce.

Kiedy dzieje się tragedia.

Czy tak wygląda jedność?

Czy tak wygląda przyjaźń?

Hmmm.. trwamy w tygodniu modlitwy o Jedność w Kościele… będąc dzisiaj na Adoracji, pytałam Boga czy serio, serio zasługuje na to by powiedzieć – „Jestem esencją Miłości Boga. ”

W mojej rodzimej parafii, tam gdzie od ponad 20 lat jestem parafianką, na środku w kościele wisi gruba deska z napisem „W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie” – a po środku Ukrzyżowany Jezus.

Zazwyczaj irytuje mnie ta belka, szczególnie gdy robię zdjęcia z chóru i zawadza mi ona w „idealnym” ujęciu.  Ale również dzięki tej desce 13 lat temu, gdy zaczęłam śpiewać psalmy i nie tylko podczas Mszy Świętej nie widziałam księdza i jego reakcji jak śpiewam, bo bardzo ale to bardzo miałam słabą samoocenę – dobra nadal mam… i bardzo tremowałam się tym, że coś „idealnie” nie wyjdzie.

I bingo… dlaczego dążymy do Idealności… ?

Dlaczego pragniemy być obrazem idealnego człowieka?

hmm… ale jaki to typ? To co musi mieć mgr? A może być profesorem habilitowanym? Brunet czy blondyn? Brodaty czy nie? W białej koszuli czy dresie? Z rodziną i trzema samochodami w garażu? A może samowystarczalny człowiek z milionem na koncie otoczony „wianuszkiem znajomych”.

Pragniemy być idealni… pragniemy się wyróżniać… pragniemy właśnie… czego tak na serio pragniemy?

Nieba?

Pieniędzy?

Dobrych igraszek w łóżku?

To wszystko nas poróżnia… i panuje wyścig… nie ma jedności…

Czym jest jedność?

Wspólnym odśpiewaniem hymnu ukochanej drużyny? A może bycie w sferze ludzi na Twoim poziomie – nie ważne czy poziomie inteligencji, wykształcenia, majątku?

Jedność to bycie odpowiedzialnym za kształtujące się społeczeństwo.  To wspieranie każdej jednostki, to pomaganie, uczenie się, budowanie i tworzenie wyjątkowej wspólnoty… nie dla wybranych dla wszystkich!

Zastanawiałam się co mogę zrobić by udzielić się w jedności w Kościele…

Niby wszyscy znają dekalog.. niby kierujemy się Miłosierdziem…  Hmm.. mam wysłać sms by wspomóc prześladowanych? – dobra, jednak może pomyślmy o tym co Cię otacza.

I tu wracam do mojej parafii.. okolicy… archidiecezji…

Jak często nie chcemy obok kogoś usiąść w kościele, spojrzeć mu w oczy, podać rękę na znak pokoju… jak często komentujemy kolejne kazanie kapłana, że jest z internetu… jak często widzimy że ktoś wychodzi przygnębiony a my traktujemy go jak powietrze?

Jak często usprawiedliwiamy się, że to nie jest kłamstwo ale zatajenie prawy, ukrycie faktów dla dobra kogoś… jak często usprawiedliwiamy, że nie kradniemy tylko pożyczamy.. albo on ma dużo pieniędzy… to przez jedno „mydło” nie zbiednieje. Jak często nie rozmawiamy z sąsiadami… udajemy że nie istnieją? Jak często wypominamy znajomym, że 3 lata temu nie pomogli nam? Jak często reagujemy na biedę, przemoc, krzywdę?

Jak często mówimy komuś że dobrze wygląda, że cieszymy się z jego obecności? Jak często zadzwonimy ot tak do znajomego i zapytamy o pogodę? Jak często nie obgadujemy, nie komentujemy, nie oceniamy, tylko staramy się zachować z dystansem? Jak często doceniamy czyjąś pracę, którą w sumie również i Ty byś mógł wykonać na rzecz ogółu jednak… szukasz wymówek… twierdzisz, że nie masz czasu?

Jedność – być dumni i szczęśliwi razem, wspierać się na dobre i na złe… działać by było jeszcze lepiej nam wszystkim lepiej.

Właśnie… nie robić przepychanek, zawodów…

Nie mówić… moje, twoje…

Śpiewam od 13 lat w kościele… od jakiś 7 robię zdjęcia na różnych uroczystościach, od 3 zajmuję się również grafiką… i co?

Często słyszę np.. ale to nie Twoja parafia.. ale czemu nie śpiewasz tak u nas.. albo a dlaczego jedziesz do innego kościoła…

Uważam się za Dziecko Boga – a Kościół i Wspólnota dla mnie nie ma granic….

Fakt chciałabym czasem usłyszeć np od parafian, że fajnie że działam na rzecz większej społeczności, zamiast „No widzieliśmy że latasz tam i jesteś z młodzieżą”…

Czy właśnie nie tu powinniśmy zbudować jedność… na nie dzielenie się na moje i Twoje.. ale na zmiane myślenia na My – na to że nie ma granic terytorialnych by działać… ani administracyjnych… że każdy gest ubogaca… buduje..

Nie zamykając się na to, że „zawsze tak było” – bądźmy otwarci na drugiego człowieka. Bądźmy otwarci na jego dary, które otrzymał od Boga… na jego obecność!

Nie dzielmy się na grupki i podgrupki, które chcą by było idealnie, świetnie w ich małym cudownym gronem, ale zgraną ekipą, która otwiera się i daje innym pozytywne soki! Które razem z innymi stworzą genialny twór świata.

To jest jedność!

To jest idealnie połączony układ, który jest zbudowany z wielu elementów przekazujących sobie wzajemnie impulsy… jeśli któraś trakcja nie działa… nie działa całość!

Każdy może do niej dodać swą cegiełkę… może dać siebie, z całym swym serduchem, w którym jest Bóg – Bóg, który nie jest w nim tylko 45 minut podczas Eucharystii, ale jest jego Życiem.

A wracając do belki… uświadomiłam sobie.. że szukając idealności.. gubimy Boga…

Idealność – takie coś nie istnieje.

Ale za to Ty i ja tak…

A jesteśmy esencją Miłości Samego Boga! – pamiętaj 😉

Amen!

Weronika

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.