Czy musi spaść meteoryt?

Jak to jest, że potrzebujemy wstrząsów w życiu, by docenić, że to co nas otacza jest cenne?

Że Ty jesteś cenny w oczach innych i samego Boga?

Dlaczego jest tak, że dopiero gdy coś stracimy widzimy jak to jest cenne?

Dostrzegamy niecodzienność i magię w codzienności i pospolitości…

A może sami wytwarzamy ten meteoryt? Sami go budujemy i rzucamy z impetem w siebie?

Stań i popatrz w lustrze teraz.. nie ważne czy dziś jest Twój najlepszy czy najgorszy dzień w Twoim życiu.

Jestem! Tylko ja jestem moim własnym odbiciem w lustrze. Często patrząc w lustro widzimy swoje
niedoskonałości, ubytki czy kolejną zmarszczkę, siwy włos. Pomijamy to co najważniejsze że jesteśmy stworzeni na OBRAZ i PODOBIEŃSTWO Boga! Ja wiem, sama mam z tym problem, nieuśmiecham się i patrząc w taflę lustra widzą kogoś okropnego, z krzywym zgryzem, gdzie jedna
powieka opada bardziej, gdzie jest ktoś kto straszy wyglądem…   Widzę moje wady, szukam piękna i nigdy go nie potrafię go znaleźć. Czasami się maluję, próbując sobie samej się przypodobać, chcę ukryć przed
sobą samą siebie.

Czuję się -10/10 a nawet i gorzej.

Staramy się modyfikować swój styl ubioru,
wyglądu, ścinamy, zapuszczamy włosy, zmieniamy ich barwę, zapuszczamy wąsa, brodę po to by
wyszukać najpiękniejszej wersji siebie. Pozujemy i wybieramy jedno korzystne zdjęcie z 500 wcześniej
zrobionych i sprawdzamy ile dostanie lików, ile komentarzy. Budujemy swoją pozycję jako atrakcyjnej
laski, gościa z „pewnością siebie”. Wytwarzamy kanony mody wzorując się na znanych. Budujemy
własną markę i opakowanie, by sprzedać się społeczeństwu. Jak często nie chcesz się wybijać z tłumu
i idziesz z nim w ich działaniach? Jak bardzo chcesz istnieć i być ważnym? Być na topie? Ilu masz
znajomych na Facebooku? 500? 800? 1600? A ilu składa Ci życzenia urodzinowe? 100? Brzmią one
„Wszystkiego najlepszego! 😀 ”? A z iloma z tej grupy rozmawiasz? Na Messengerze? Z 10? Ale tak
regularnie? O niczym? Ile osób napisze, że potrzebuje Ciebie, kontaktu z Tobą? Ale nie na zasadzie
znam jak potrzebuję, ale dopełniasz moją codzienność? Ile razy w ostatnim miesiącu usłyszałeś
„Dobrze, że jesteś”? Ile razy Ci podziękowano? Odwzajemniło uśmiech? A z iloma z tych znajomych
spotykasz się posiedzieć na schodach pomilczeć, albo pośmiać się z Twojego przejęzyczenia?

Nie ważne… nie chcę uzyskać od Ciebie głośno odpowiedzi na żadne z tych powyższych pytań!

Nie chce byś robił porządki na Facebooku… Chcę byś się zastanowił czy warto pędzić w gonitwie marketingu życia. Większość z nas jest konformistami. Dopasowujemy się niczym woda do kształtu naczynia, w
którym się znajduje. Z jednej strony chcemy istnieć, być KIMŚ, osiągnąć COŚ, być w CZYMŚ doceniany.

Z drugiej idziemy na ślepo w tłumie pędzącego społeczeństwa, dla której wartości materialne z dnia
na dzień coraz bardziej są ważniejsze niż wartości mentalne, duchowe. Bóg jest przereklamowany.
Kościół jest nudny. Stoi w miejscu, nie otwiera się na młodych. Jest zapychaczem dnia dla babć.

Nie potrzebuję Chrystusa, jestem SAMODZIELNY. Mam fejm, przyjaciół, iphona, mieszkanie, muszę
imprezować… a Bóg? Jak kocha to poczeka… POCZEKA! Stań w lustrze!

Zmyj upiększacze. Uśmiechnij się. Jesteś piękny! Wiem mi też trudno w to uwierzyć. Ale jesteś ideałem! Spójrz w swoje oczy.
Zobacz w nich Chrystusa! Patrz na innych oczami Chrystusa i jak na Chrystusa. Z Bogiem, w Bogu i dla Boga! Krzywy ząb, piegi, siwy włos, szrama czy zmarszczą to wszystko jest idealne. Nie modyfikuj
piękna, odkryj je w sobie. Przed Tobą stoi najpiękniejszy na świecie człowiek – Twoje własne odbicie.
Odbicie dziecka Bożego, stworzonego na jego obraz, doskonały w swej niedoskonałości. Otwórz się na siebie, na Chrystusa…

Nie szukaj i nie czekaj na meteoryt! Rewolucje można wykonać bez tego.

Nie pozwól, by zgiął cały Twój świat…  Niech Jego Miłość będzie Twoją siłę. Twoje talenty, twoimi narzędziami w budowania świata.

Nie wyrzucaj, nie odkładaj na straty… rusz się do działania i naprawiaj!

Życie ma dozgonną gwarancję, zawsze możesz zrobić TEN krok –  Zobaczyć, że jesteś Cudownym dzieckiem, Cudownego Boga.

 

Dobrze, że jesteś!

Weronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.