Odrąbałam Chrystusowi rękę.

Blondyna znów miała przestój i znów wraca!

Przez te 3 tygodnie nieobecności standardowo zaczęłam kilka tekstów, kilka nawet mam zapisane w szkicach ale jakoś takoś wyszło, że kierowałam się ideą, że milczenie jest złotem i bogactwem.

Ale nie będę o tym pisać wielkich wypracowań…

Może Ciebie lekko dziwić, to co zamieściłam w tytule. Jednak po wielkich emocjach i długiej nieobecności w mojej parafii (wszędzie mnie nosi) przybyłam na Mszę Świętą i mój wzrok zatrzymał się na figurze Chrystusa ukrzyżowanego (Bez krzyża), który miał odrąbaną, zniekształconą twarz, ułamaną jedną rękę oraz odciętą nogę, z której wychodziły wielkie drzazgi…

Na początku czułam pewne zmieszanie  i w mojej głowie pojawiło się pytanie

„Czy ksiądz proboszcz oszalał? Przecież jest to drastyczne!”

Już sama Droga Krzyżowa, biczowanie, przybijanie gwoźdźmi zmęczonego, zakrwawionego ciała jest bardzo drastycznym wydarzeniem, często też ukazuje się ją bardzo brutalnie a tu…

Jednak po wysłuchaniu Ewangelii (Przypowieść o synu marnotrawnym) , która jest wszystkim doskonale znana i jest częstym motywem w sztuce oraz przepiękną metaforą postawy Boga i różnych postaw człowieka w postaci synów oraz nauce rekolekcyjnej, zaczęłam głęboko rozkminiać i przyglądać się nowej figurze.

Tak, odrąbałam Chrystusowi rękę.

Tak, uszkodziłam mu nogę.

Tak, zmasakrowałam Go.

Jednak mimo tego, On jest i widzę w Nim Zbawiciela.

i wiesz co?

Ty też to robisz!

Za każdym razem, gdy Bóg w tym momencie jest nam niewygodny, kiedy nadszarpujemy Jego Miłość, kiedy sprawiamy przykrość drugiemu człowiekowi… Kiedy niszczymy siebie… Uderzamy w to umęczone ciało Zbawiciela.

Uderzamy, czasem z większym, czasem z mniejszym impetem… Czasem rodzi się tylko siniak… czasem odpada płat wyniszczonej skóry.

A najbardziej zaskakujące jest to, że Bóg nadstawia drugi policzek i mówi „Kocham Cię”.

To jest dopiero Szaleniec.

Cierpienie jest elementem tej niezwykłej Miłości.

Czujesz wstręt do brutalności?

To dlaczego wymierzasz kolejny cios w stronę Chrystusa?

Mówisz, że tego nie czynisz?

Każdy to czyni.

Tak jak każdy grzech lekki, powszechny, może stać się grzechem ciężkim.

Jak mała kropla zostawia ślad…

Tak Ty wymierzasz wyrok  Chrystusowi.

Nie ta sąsiadka, której nie lubisz, nie Twój wróg, ale Ty!

Otwórz się na Miłość!

Zło, dobrem zwyciężaj!

 

Minęła już połowa Wielkiego Postu…

za 17 dni, będziemy przeżywać czas Triduum Paschalnego.

Jak bardzo wymowna jest w Wielki Piątek cisza… i taki wewnętrzny żal, przeplatający się ze spokojem…

Już za moment.. Chrystus Zmartwychwstanie.

 

Nie zmarnuj pozostałego czasu na gonitwę…

Święta bez idealnie czystych okien też się odbędą…

Ale jeśli nie przygotujesz się Ty na nie… to to będzie tylko biesiada przy stole, bez większego znaczenia.

Uporządkuj swoje serce!

Odkurz swoje sumienie!

Idź z szczerym żalem i poczuciem i chęcią poprawy do spowiedzi!

Nikt nie jest idealny… nigdzie nie ma kolorowych perypetii…

Każdy ma jakieś troski… problemy… każdy z czymś przegrywa… każdy upada… Każdy.

 

Chrystus upadł trzy razy podczas swej wędrówki z Krzyżem.. a Ty boisz się przyznać do chociaż jednego… i nie zamierzasz wstawać?

To, że ja nie chce wstawać…  nie mam siły… uważam, że to nie ma sensu.. nie oznacza, że jest to dobre wyjście.

Jest to fatalne rozwiązanie, które należy zmienić.

Ale świata samemu nie da się naprawić.

Dlatego jest On i jest drugi człowiek, w którym należy znaleźć Chrystusa.

 

Tak, swoją biernością, przez to, że sama siebie niszczę, zabijam… odrąbałam Chrystusowi rękę…

Tak, złem którym obdarzyłam innych ludzi, polałam mu Twarz niczym kwasem.

Nie dość, że On dla mnie dał się przybić do krzyża, przebić sobie bok… to ja jeszcze zadaje kolejne ciosy.

 

To my wyniszczamy… często teraz mówimy, że coś nie gra.. że Kościół to zło, księża pedofile, że to tylko wyzysk pieniędzy… bo to instytucja…

Dlaczego to robimy? Dlaczego odwalamy takie samozniszczenie?

Dlaczego nie robimy coś w Imię, tylko szukamy profitów dla siebie?

Coś tak nie gra. Tak nie idealnie wyszło. Powinno być wspólnota, a nie wspulnota.

Tylko wiecie co?

Zobaczmy jakie jest nasze życie we wspólnocie?

A co jeśli ktoś nie jest we wspólnocie?

A Kościół? Znasz coś takiego?

No to już jesteś we wspólnocie. Co byś chciał zmienić we wspulnocie, by została wspólnotą?

A może SIEBIE?

Jedni zmieniliby księdza, inni miejsce gdzie jest kościół, inni niektórych kaznodziejów albo wiele innych rzeczy. Ilu z nas jest w stanie nie krytykować innych, a pracować nad sobą?

Wspulnota, to my możemy być „u“. Wspólnota będzie lepsza o ile my będziemy lepsi. Tak w ogóle dziś pomyślcie sobie jaką pełnicie funkcję we wspólnocie, oczywiście też tej Kościoła. Trwa Wielki Post, czas pokuty, czas gdy możemy się zastanowić nad naszą wiarą ale także tym kim my jesteśmy we wspólnocie, a może we wspulnocie? Napiszcie sobie dziś na jakiejś kartce to co was charakteryzuje we wspólnocie, czy jest coś co możecie naprawić, ale pamiętajcie żeby nie porównywać się z innymi, bo teraz inni są z nami, ale na Sądzie przed Bogiem nie będzie ważne że ktoś był lepszy czy gorszy, ważni będziecie wy, albo inaczej TY.

Chrystus bez tej odrąbanej ręki będzie moim… Twoim… NASZYM ZBAWICIELEM!

On nie mówi, że jesteś jego oprawcą… On Cię kocha!

Chciej naprawić to co możesz… działaj w imię Jego!

Dobrze, że jesteś!

Weronika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.