Jak żyć!?

Wybacz za ten post, będzie dość chaotyczny… pisany między śmiechem a łzami… w czasie kiedy powinnam być na imprezie u Boga tzn. Na Mszy Świętej a jestem w dolinie… walcząc sama ze sobą… walcząc o oddech spokoju, by powstrzymać łzy, najchętniej uciekłambym… zawiodłam… schrzaniłam…

(Łk 6, 17. 20-26)
Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Oto słowo Pańskie.

 

 

By zobrazować ten fragment i przedstawić ważna dla mnie metaforykę tego Tekstu… należy wspomnieć że przed tymk wydarzeniami, Jezus wezwał na Górę szczęśliwą lub nie. 12 mężczyzn… grzeszników… i ogłosił ich Apostołami.

A jeśli by sobie przypomnieć to w biografii żadnego z nich przed byciem apostołem nie mieli spektakularnie dobrego, pobożnego życia, wiary zatrzymującej fale na ocenie podczas sztormu.

Apostołami… ludzmi, którzy swoim życiem mieli nieść Dobre Słowo o Dobrej Nowinie,  o Miłości Boga do człowieka o Jego Bogobojności.

Ty też jesteś do tego powołany!

Ty, który czasem ma chwilę smutne w swym życiu… Ty, który czasem wątpisz… szukasz wytłumaczenia czegoś, co niewytłumaczalne…

Wiesz dlaczego!?

Bo nie ma perfekcji, ideału… nikt z nas nie osiągnie takiej zdolności… Tylko On jest Idealny w 100%.

Dążąc do perfekcji… chcesz jak budownicy wieży Babel… osiągnąć szczyt… dorównać Bogu.

 

No właśnie… i ja… taka beznadzieja totalna kupa blond włosów… jestem Aposołem. Apostołem Chrystusa… i swoim mizernym życiem staram sie przy Nim trwać i świadczyć o Jego Miłości tak, by inni również poczuli te „magie”.

No właśnie ale „Jak żyć by być Apostołem?”

Czujesz sie jak taki głupek w tym świecie?

Uważasz, że to wariactwo?

Eeeee… nie Ty jeden. Nie pierwszy, nie ostatnii.

Czujesz że zawiodłeś?

Ja teraz już wracajac do i kontynuujac moją rozkmine koloru blond… rownież… czuję się jak ostatnia szmata… kolec przy róży… dno bez dna (!?).

Chciałabym znaleść takich ludzi na świecie, którzy tak po prostu mnie zaakceptują i polubią… nauczą mnie polubić siebie… bo z pokochaniem… to chyba jak z motyką na słońce można sie w moim przypadku porwać.

Ale wracając… no to jak mamy żyć, by było dobrze… w Imie Boga.

Pięknym przepisem, receptą, znakami… są wymienione w Ewangelii Błogosławieństwa.

Głodujący będą nasyceni… jednak tu nie tylko o pokarm fizyczny chodzi… ale również a nawet przede wszystkim o pokarm duchowy. Ogólnie, to do każdego z tego błogosławieństwa możemy dopasować   to, że jeśli nie poznamy zła… nie bedziemy chcieli doznawać dobra…. nie docenimy niego… nie poczujemy prawdziwej wartości…

Płaczcie a śmiać się będziecie… wiadomo… można płakać przez łzy… Jednak łzy to po pierwsze oznaka naszej słabości… a ją należy przeinaczać w to co nas umocni… pokonując ją doznajemy Radości życia.

Po drugie… łzy są oczyszczeniem… i to bardzo potrzebnym.. i nie ważne czy wypada czy nie.. nie wsytdź się. Jeśli ma Ci to pomóc… a w sposób psychiczny zapewne ukoi Cię w pewnym stopniu to płacz! Przecież tą wodą nikogo nie skrzywdzimy… a może naprawimy!?

Może obraz szczerych łez poruszy serce tego, który sprawił, że one powstały!?

Znienawidzeni – pochwałę usłyszą.

Wiem jak niszczy hejt… nienawiść…

To zostawia rysę na całe Twe życie. Czasami wyniszcza od środka…

Ale jest nadzieja… Bo w Domu Boga jest mieszkań wiele…

On nas kocha.

Jego miłość jest cenniejsza niż miłość wszystkich ludzi razem wzięta.

Dlaczego tak łatwo wydajemy osądy!?

Dlaczego nie mamy wiary w własne zdolności?

Po Tych Błogosławieństwach Jezus przedstawia również mniej przyjemne aspekty zaczynając od „BIADA”!

Biada… to co… strzeż się…

A co za nią wyczytujemy!?

Efekty i nagrody błogosławieństw!?

Człowiek ma w naturze to, że cały czas chce więcej… pragnie bardziej… nie raduje sie z tego co ma…

Wciąż wymyślamy nowe cele…

Pragniemy być w elicie…

To nas gubi… bo nie szanujemy tego co mamy… zapominamy w tym o drugim człowieku… o Bogu, który dał nam te wszystkie obfitości w życiu.

Im wiecej masz… tym wiecej pragniesz… tym mniej szanujesz to… co najprostrze, najbardziej codzienne…

Zastanów się…

Czy tak nie jest!?

I nie mówię teraz o samorozwoju… rozwijaniu pasji, tworzeniu świata…

Jednak zastanów się gdzie w tym świecie jest Chrystus?!

Jest brożką do koszuli, bo wiara jest teraz na topie?

Jest kołem ratunkowym bo znowu w życiu Ci nie wyszło?

Jest figurką na szafie? Odkurzaną na święta… jest bo jest?

A może jest Twym życiem!?

Wiecie co… im mniej wiemy tym lepiej śpimy…

Mam wrażenie, że tak też jest z naszą wiarą.

Dzieci z dziecięcą ufnością po prostu wpatrują się i takie „wooow” tam jest Jezus trzeba być grzecznym bo Pan Bóg patrzy….

Nabierajac doświadczenia, czytając, studiując teologię… chcemy wszystko zbyt wyjaśnić… zatracamy taką ufność bezpodstawną, naturalną… szukamy usprawiedliwień… zakrywamy się jak Adam i Ewa w raju…

Coś dużo dziś kropek w tym tekście…

Chyba za dużo… bo za dużo emocji teraz mną kieruję.

Śmiejąc się dzisiaj…(to były epizody, jak zwykle) stwierdziłam, że chyba wolałabym być typową blondynką taką z żartów, która bedzie się zastanawiać rzucajac z okna zegarek, jak szybko mija czas…

Eh… szkoda że umiem być „mądra” tu… a w życiu klęska za klęską.. nawet ja siebie nie lubie… nie mogę wstać… mam nawrót… chcialabym by ktoś był i pomilczał ze mną tak fizycznie.

Bądźmy Apostołami Chrystusa.

To chyba logiczne, że Jezus powiedział to do tłumu, a nie tylko do elitarnej 12, by każdy mógł apostołować…

Dziś bez Małego Księcia, bez cytatu…

Kończę kropką. (A może oznacza to, że po tym nastąpi nowy rozdział?)

.

Weronika.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.