Last Christmas!

Last Christmas…

Słyszymy już w głowie utwór o tym tytule, którego możemy słuchać klika razy na godzinę od 6 grudnia. Aż pewnie mamy go już dosyć… Można powiedzieć, że jest to taki „hymn” sezonu przedświątecznego oraz świąt Bożego Narodzenia.., który nucą już wszyscy, znają wszyscy… pewnie z 4 pokolenia…

Nuta dość skoczna, radosna… jednakże ze smutną treścią…

Ale wiesz co… To są nasze Last Christmas.

Ta piosenka mimo, iż trochę już przereklamowana… jest symbolicznie strzałem w 10! I to w sam środek tarczy!

Wiesz co?

Bo te święta to będą takie Last Christmas…

Za rok… będziesz inny, w innym życiowym momencie, może z innymi ludźmi, może kogoś zabraknie…

A może mnie nie będzie.. ?

Święta Bożego Narodzenia, to czas radości.. wręczania prezentów, zapachu pierników oraz igliwia… kiedy rodzina z całej Polski, jak nie i świata, zasiada i biesiaduje razem.. śpiewa kolędy, które (chociaż jedną zwrotkę) znają i ci mali i ci duzi. Przecież to urodziny, a właściwie narodziny Króla nad królami… takie trochę „Royal Baby” 😀

No… jest co świętować… przecież, nie każdego dnia rodzi się królewski potomek!

No wtedy świat staje sie kolorowy! Pełen migających lampek… złotych bombek… na ulicy widać szczęśliwych ludzi! Jakoś magicznie, wszyscy są milsi, nawet dla takich głupich blondynek jak ja!

No fajnie jak jest jeszcze wtedy śnieg, no.. przynajmniej mi to w dzieciństwie się podobało.

Wszyscy wspólnie wyczekują pierwszej gwiazdki,potem dzieci wyczekują Gwiazdora, Mikołaja, Aniołka, Jezusa… by przyniósł podarunki… no. Sam wiesz o jaki obraz mi chodzi!

Emanuje względna radość i zadowolenie na twarzach otaczających ludzi.

Już w poprzednim wpisie pisałam o Adwentowym Last Minute, pisałam o tym co moim zdaniem jest ważne i jaki powinien być ostatni czas… dlatego lekko przeskoczę temat.

No właśnie jest ta radosna muzyka, melodia… ale sens..

Pomyśl sobie, że to są takie Twoje ostatnie święta.

Już nigdy potem nie będziesz mieć 18, 23, 30 czy 50 lat?

Może za rok nie będziesz już tylko dzieckiem, ale również i mężem?

Przez te 366 dni może się wiele zmienić…

Ale to nie o tym teraz chce napisać.

Życzyć teraz też nic nie będę, bo o tym wpis pojawi się 24 grudnia (co za niespodzianka) xD

Nie chcę się wymądrzać, bo jestem tylko durną blondynką.. ba… w dodatku znowu mam doła.. ale to nie ważne… liczę, że się ogarnę. A jak nie to… cóż.. nie będzie wpisów… ludzie będą mieli spokój, zniknę i tyle 😀 Mało kto to zauważy.

Wracając.

Chrystus narodzi się dla Ciebie!

Tak to co czytasz! Dla Ciebie! Nie dla tłumu, dla panowania. Dla Ciebie! Dla Dziecka Boga! Twój Brat Cię kocha i On zjawia się dla Ciebie! Zapamiętaj to!

Dlatego! Wyłącz ten Internet, nie wysyłaj wszystkim.. ” spokojnych świąt!”.

Jak może być spokój, jeśli Chrystus ma się narodzić? Niech nie będzie spokojnie! Niech On i Miłość naszej Matki Maryi zrewolucjonizuje Twoje serce, Twoje życie!

Niech to będą Twoje Last Christmas w takim punkcie życia…  Następne niech będą 100 lub 1000 kroków dalej! Niech miłość i radość z narodzenia Chrystusa będą motorami napędowymi do Twego rozwoju!

Niech święta to nie tylko czas wspomnień ale czas niezwykłej łaski!

Pamiętaj…

Czy codziennie rodzi się Król dla Ciebie?

No właśnie…

 

„Błądzę w ciemnościach wspomnień i w rezultacie mylę się w rzeczach bardzo zasadniczych. „

Mały Książę

Nooo chyba dziś trochę zanudziłam

Werka.

 

 

 

 

 

 

Ps.  Ja też tego nie pojmuje… mi też trudno to wykonać… łatwo się mówi…

A ponoć… każdy daje idealne recepty innym… ale sam nie umie wyjść z kłopotów, które ma. Jeśli mogę prosić.. to proszę o modlitwę..

Cieszcie się, że macie przyjaciół i macie w nich wsparcie.. bo możecie być samotnym tak jak ja.. i czasem nie jest fajnie. Tak jak dziś… chyba tracę wiarę.. w siebie i w drugiego człowieka.. a to jest podstawą wiary w Boga.

1 thought on “Last Christmas!

  1. Jak może być spokój, jeśli Chrystus ma się narodzić?
    Normalnie – jak się ma odpowiedni wiek i za sobą dwadzieścia kilka operacji obchodzenia świąt, to kolejne nie robią tak wielkiego wrażenia. Chyba, że świadomie postanowimy obchodzić je inaczej, niż dotychczas – tylko ilu ludziom chce się nad tym zastanawiać, albo czy mają odwagę wcielać te pomysły w życie?
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.